Letters

Few days ago we discussed with Andrea what language we should use to describe our experiences. Finally we decided to write our diary in English, so everybody can follow and understand what more or less is happening with us. Although we don’t want to resign from writing in our own languages, so we decided also to create two more kind of texts.

One would be articles, written from time to time, about one specific topic, much more complex than few lines in diary. We would then try to send them to different newspapers.

Second would be letters to people who for some reason are important for us or/and took part in our around the world adventure. We would like to write to them in our own language, so we can express better our feeling and gratitude.

 

First letter I would like to write to Kasia S., for now the only one who follows our blog. I would like to thank her for presence and try to express how important for me is her acceptance and belief in us.

 

Katarzyno,

 

Trudno znaleźć słowa, by wyrazić wszystko to, co dzieje się teraz we mnie. Liczę głównie na Twoją umiejętność czytania między słowami, wyłapywania tego co niemożliwe do nazwania, myśli, uczuć, emocji, intuicji, ułamków tysiąca zdarzeń, które zachodzą lub mogą zajść wewnątrz mnie.

Wiele lat minęło od naszego pierwszego świadomego spotkania w Kurowicach, kiedy nagle zdałam sobie sprawę, że ktoś udziela dokładnie takich samych odpowiedzi na zadane pytania jak ja. Wiele wydarzyło się od tego czasu, dziś pewnie sporo naszych odpowiedzi pozornie różniłoby się od siebie. A może wciąż byłyby takie same, tylko różni się nieco sposób realizacji najważniejszych spraw?

To, co nie zmieniło się przez te lata, to Twoje miejsce we mnie i w moim życiu. Może fizycznie dalej, może inaczej niż kiedyś, może z różną codziennością wokół, ale wciąż jesteś dla mnie najważniejszym punktem odniesienia, który pozwala mi robić to co robię wierząc, że jesteś i cokolwiek się wydarzy, jakąkolwiek decyzję podejmę – będziesz. I pewnie dlatego, Twoja akceptacja naszego planu, Twoje “tak” i deklaracja, że będziesz, były punktem wyjścia do tego, by ruszyć.

Wiele ważnych rzeczy zdarzy się w moim i w Twoim życiu w ciągu najbliższych miesięcy i lat. Moja fizyczna nieobecność przy Tobie jest jedną z dwóch rzeczy, która mnie powstrzymuje, budzi lęk i chęć porzucenia planu podróży. Wiemy jednak obie, że to donikąd nie doprowadzi. Jak powiedziałaś – jeśli ktoś ma to zrobić, jeśli ktoś ma ruszyć wokół świata, to ja. Też tak to czuję. To nawet nie do końca był mój wybór. To po prostu się stało. Obudziłam się pewnego dnia wiedząc, że wyruszę. Cała reszta była już tylko myśleniem o tym jak i kiedy. Może obie wiedziałyśmy od dawna, mniej lub bardziej świadomie, że to musi się wydarzyć. Że te dwa lata w Polsce to trochę przypadek, trochę przygotowanie do czegoś innego, trochę przystanek w podróży. Ogromnie ważny, ale tymczasowy.

Wiele nauczyłam się przez ostatnie miesiące. Między innymi tego, że fizyczna odległość tylko pozornie gra rolę. Mieszkając w Warszawie widuję większość osób rzadziej, niż gdy mieszkałam we Włoszech. Gdy jesteśmy zbyt blisko wydaje się, że ten stan będzie trwał, że jeśli nie spotkamy się teraz, to przecież spotkamy się następnym razem, co w rezultacie zbyt często oznacza nigdy. Perspektywa drogi wzmaga we mnie potrzebę cieszenia się małymi rzeczami, również potrzebę spotkania, ale też przeżywania każdej wspólnej sekundy. Bo nikt nie wie kiedy i gdzie dokładnie będzie następna. Choć przecież wiem, że będzie na pewno.

Jednym z moich absolutnych priorytetów na najbliższe miesiące jest spędzić z Tobą jak najwięcej znaczącego czasu. Chciałabym żebyś rozumiała co robię i dlaczego to robię. I dlaczego, w pewien sposób, nie mogę zrobić nic innego. Chciałabym dzielić z Tobą radość i strach, być przy Tobie, słuchać, mówić i milczeć. Chciałabym spróbować dotrzeć do tych wszystkich niewypowiedzianych sfer zanim wyjadę. Zapukać do zamkniętych drzwi. Jeśli trzeba – posiedzieć przed nimi, żeby to co w środku wiedziało, że nie jest samo.

Kasia. Nie byłabym tu gdzie jestem bez Ciebie. Bez absolutnej pewności, że jesteś, że będziesz, choćby nie wiem co. I ja też jestem. I będę. Zawsze. I na zawsze.

 

A.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s