Smells. And not only.

I don’t feel smells. No, I never felt or at least I don’t have any memories about that. Few years ago I went to the doctors to check it but basically they said that if I haven’t felt smells for so long, there is no hope. One of them even checked me a little bit and said that actually my brain reads the signal, but for some unknown reason I cannot recognize it. Anyway, there is nothing what can be done. So I gave up with that, accepting the situation. I never felt smells so it was not very big deal for me.

From time to time I’ve discussed it again, especially with Andrea, trying to match it with other facts from my life.

And yesterday I spent quite a lot of time to speak about that with Ada. And for the first time I’ve started to think that maybe in fact it is psychosomatic and has something in common with general lack of connection with my body. I’m very bad in reading any signal from my body. I don’t like my body, I don’t accept it too much and I tend to completely ignore it. About one year ago I realized that actually I’m not even able to recognize where exactly in my body are located different emotions if they are not strong enough. So maybe the same work with smells? Maybe they are too subtle and I’m not able to recognize them? Sound quite strange but somehow, from many points of view, it could have some sense. And even if not, this thought opened me again for thinking that maybe there is some other interpretation than European doctors gave me. Maybe there is some way to understand. And maybe actually what Asian doctors can propose me from that point of view would be quite interesting… and probably completely different. Soon maybe I meet some, considering that we start our travel exactly from Asian continent.

This actually opens another topic. After this 1-2 years of very intensive work on myself I believe that I have strong connection with my rational brain/thoughts (in fact I always had), but also with my emotions, behavior, kind of relation which I build with people. The only thing with which I’m still not well connected is my body. I think that this is the last piece of the puzzle, something which will allow me to see all the picture of myself, to gain full balance and understanding. It’s not easy, although I feel I’m on the good way. Very excited to discover what is next, behind the border.

 

I’m changing every day. I’m in amazing process of transformation. Gaining deep understanding and balance. Maybe I should describe it more, it’s quite interesting process which probably goes even faster once we start our travel. Although it’s so difficult to find right words. Even describing it for friends is becoming impossible… But I will try. Starting with next Polish letter. As I decided some time ago, I want to write letters to people important in my life. And I want to do it in Polish to at least try to express myself better. By words, or maybe rather by what is between them.

 

Ada,

Mój kolejny list skierowany jest do Ciebie. Z tysiąca powodów. Już dwa lata temu zwróciłaś moją uwagę, bardzo lubiłam rozmowy z Tobą. To jednak nic w porównaniu z tym, co dzieje się na naszych spotkaniach od kiedy przyjeżdżam regularnie do Krakowa. Już prawie rok. Spotykam Cię zawsze podczas weekendów, które spędzam w Szkole Profesjonalnego Coachingu, na intensywnej pracy nad sobą i swoim coachingowym warsztatem. To już samo w sobie jest ogromnie otwierające i intensywne, ale połączone z rozmowami z Tobą nabiera zupełnie innego, głębszego znaczenia. Wciąż nie wiem do końca jak to się dzieje, że za każdym razem rozmawiamy przecież trochę o czymś innym i za każdym razem mam wrażenie, że to jest właśnie ten temat, którego w danym momencie potrzebuję. I czuję, że podobnie jest u Ciebie. Że choć czasem ja mówię o podróży dookoła świata, a Ty o rysowaniu, to przecież w gruncie rzeczy chodzi dokładnie o to samo. O pewność. Własną ścieżkę. Zrozumienie. Przyzwolenie.
Dziękuję Ci przede wszystkim za otwarcie na inne drogi interpretacji tego co dzieje się wokół. Jeszcze kilka miesięcy temu nie byłabym w stanie podążyć za wieloma wątkami z naszych rozmów, które dziś dają mi niesamowicie dużo. Podważają utarte, często wręcz niezauważalne schematy, pomagają mi wyrwać się z rygoru racjonalnego myślenia narzuconego przez europejską kulturę. Dzięki naszym rozmowom czuję i widzę więcej, zaczynam opisywać rzeczy, na które do tej pory nie znajdowałam słów, ale przy Tobie wiem, że to nie ma znaczenia. Że na pewnym poziomie po prostu wiesz, rozumiesz. I nie ważne czy nazwiemy to intuicją, światłem czy akceptacją.

Dziękuję Ci za dzielenie się swoim doświadczeniem i wysłuchiwanie mojego. Dziękuje za wszystkie kolejne koncepcje, myśli, otwarcia. Za szkoły demokratyczne i unschooling, za rozmowy o ciele, zmysłach, związkach, procesach. Za medytację, minimalizm i buddyzm. Za nową narrację przeszłych zdarzeń. Nazwanie po imieniu tego, co długo przyblokowane było lękiem i społecznymi normami. Za uwolnienie od bezwzględności śmierci. Za względność wszystkich wygłaszanych poglądów. Za względność bycia sobą. Za Twoją książkę i dreszcz, który czułam i czuję w sobie kiedy tylko o niej pomyślę. Za inną strukturę powietrza, którą czułam dziś na rynku krakowskim i nadzieję na to, że być może pewnego dnia odkryję zapachy. Za zatrzymywanie mnie w miejscu i bardzo intensywną obecność. Za absolutne bycie tu i teraz. Za to wszystko czego nawet nie próbuję opisać.

Dziękuję.

A.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s