Thai scouts

POLISH VERSION BELOW

Second day. I am waiting for Andrea, who has gone to pick up our luggage, so I have time to write something. There is not so many moments to actually do that, and even if they appear, we dedicated them rather to planning further travel than writing diary. In a place where I’m waiting there is no the Internet, so I can just open Word file and write. 🙂

At the beginning – some truisms. Firstly, it is very hot here, and in this temperature you need much more energy to do daily things, not to mention finding yourself in a new, big city, where almost everything is written with signs which have nothing to do with our alphabet. Secondly, during the travel time flows differently. It’s absolutely impossible that this is only our second day in Thailand. I feel that centuries have passed since we boarded a plane in Warsaw. Thirdly, everything here is different. I still catch myself on the fact that I stared at the passing women, men frying something on the surrounding stall, at the next temple, the image of Queen or billboards with Asian people (who, in fact, are somehow less Asian than those on the streets, presenting more European type of beauty).

Today we spent time mainly on discovering Bangkok. I have to say with all certainty: there is  something more than shopping malls here. Charming, small markets, tranquil Buddhist temples and… scouts! We met them by chance and unfortunately English turned out to be a significant barrier. But we took a lot of pictures and decided to appear after the weekend in the national scout office. At the beginning of the week we are also going to visit the Thai Volunteer Centre, have a lunch with the representatives of Ashoka and meet with changemaker who leads the Bangkok center supporting social entrepreneurs. It will be intensive time! Before that, though, we have calm (?) weekend and first couchsurfing meetings – now with Pablo, the Spanish host, and tomorrow with the native of Thailand. Can’t wait!

(Anna)

Dzień drugi. Czekam na Andreę, który pojechał odebrać nasze bagaże, jest więc chwila, żeby coś napisać. Chwil takich póki co za wiele nie ma, a jeśli już to pochłania je raczej planowanie dalszej podróży niż spisywanie wspomnień. A że w miejscu w którym czekam nie ma Internetu, można spokojnie otworzyć Worda i pisać. Piszę więc 🙂

Na początek trochę truizmów. Po pierwsze, bardzo tu gorąco i w tej temperaturze trzeba więcej energii by jako tako funkcjonować, nie mówiąc już o odnajdywaniu się w nowym, wielkim mieście, w którym niemal wszystko napisane jest znaczkami nie mającymi nic wspólnego z naszym alfabetem. Po drugie, czas w podróży płynie zupełnie inaczej. Absolutnie niemożliwe jest, że to dopiero nasz drugi dzień w Tajlandii. Mam wrażenie, że wieki minęły od kiedy wsiadaliśmy do samolotu w Warszawie. Po trzecie, wszystko tu jest inne. Wciąż łapię się na tym, że zapatrzyłam się na przechodzącą kobietę, mężczyznę smażącego coś na okolicznym straganie, na kolejną świątynie, obraz królowej czy bilbordy z azjatyckimi ludźmi (którzy jednak są jakoś mniej azjatyccy niż ci na ulicach, a bardziej przypominają europejski typ urody).

Dzisiejszy dzień upłynął nam głównie na odkrywaniu Bangkoku. Muszę powiedzieć z całym przekonaniem: jest tu jednak coś więcej niż galerie handlowe. Są urocze markety, spokojne buddyjskie świątynie, są też skauci! Spotkaliśmy ich przez przypadek, chwilę pogadaliśmy choć angielski okazał się sporą barierą, zrobiliśmy dużo zdjęć i postanowiliśmy po weekendzie pojawić się w narodowym biurze skautowym zobaczyć kogo tam spotkamy. Na początku tygodnia jesteśmy też umówieni na wizytę w Tajskim Centrum Wolontariatu, a także na obiad z przedstawiciel(k)ami Ashoki oraz na spotkanie ze światozmieniaczem, który prowadzi w Bangkoku centrum wspierające przedsiębiorców i przedsiebiorczynie społeczne. Zapowiada się intensywnie! Tymczasem przed nami spokojniejszy (?) weekend i pierwsze couchsurfingowe spotkania – dziś z Pablo, hiszpańskim hostem, jutro zaś z rodowitym mieszkańcem Tajlandii. Witam przygodo! 🙂

(Anna)

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s