Ayutthaya

POLISH VERSION BELOW

After an intensive time in Bangkok we decided to go for two days to Ayutthaya, the former capital of Thailand, to get some rest and clear our minds. In Ayutthaya we spent time mostly walking around and visiting temples. There is a lot of them, one completely different from another. We started with a local temple, which is rather not so often visited by tourists. People were looking at us with a lot of curiosity. Then we visited also many other: some extremely rich and full of gold, other old, partly ruined.

All of them were in some way breathtaking. One of my thoughts was that although I’m not anymore so much into sightseeing, it always gives you a little bit more of understanding of local culture and context. For me the visiting temples was an opportunity to look at Buddhism and discuss it also with our Thai host who guided us around the city. The general conclusion is that although the philosophy of Buddhism is still very close to me, the religion itself is much less. There is too many things which border me also in catholic religion. So I stay with what I’m looking for: inner development, going deeper into myself, I still want to try meditation and I would be grateful for possibility to speak with some monks. I would rather not pray to anyone nor make donations for any kind of church. But I’m very curious of minds, hearts and souls of those for whom Buddhism is an every day practice.

About the latest news, those days we spend exploring the production of organic rice. Details soon, for now few thoughts (and advice) about Thai food in general:

  • Avoid anything that looks like a chili. Because almost for sure it is chili.
  • If the dish looks like not having chili, still be careful. At the beginning, take just a small bite to see if the food doesn’t burn your mouth and stomach.
  • If something is sweet, doesn’t mean there’s no chili.
  • If you are a vegetarian, don’t believe too much in any vegetable salads. For sure there will be at least few shrimps.
  • Generally the best thing to do is to eat with locals. Since we started to go for food with Thais our impressions about Thai food is definitely more positive. Actually, I am now quite dedicated fan of it 😉

(Anna)

Po intensywnym czasie w Bangkoku postanowiliśmy na dwa dni pojechać do Ayutthaya, dawnej stolicy Tajlandii, by trochę odpocząć i oderwać się myślami od wszystkich dotychczasowych zdarzeń. W Ayutthaya spędzaliśmy czas spacerując i zwiedzając, przede wszystkim świątynie. Było ich sporo, każda zupełnie inna. Zaczęliśmy od lokalnej świątyni, do której raczej nieczęsto zaglądają turyści, sądząc po spojrzeniach tubylców, pełnych ciekawości i ogromnej sympatii. Potem były i wielkie złote budynki, i te zdecydowanie starsze, wszystkie na swój sposób zapierały dech w piersiach (którego ze względu na upał i tak już raczej brakowało). Przemyślenia mam takie, że choć samo zwiedzanie budynków, świątyń czy muzeów interesuje mnie mniej niż kiedyś, często daje ono obraz społeczności, pozwala zrozumieć kontekst. Dla mnie wycieczka po świątyniach była okazją przyjrzenia się buddyzmowi i powodem wielu ciekawych rozmów z naszym hostem, który oprowadzał nas po okolicach. I tak o ile filozofia buddyzmu jest mi nadal ogromnie bliska, o tyle religia zdecydowanie do mnie nie przemawia. Zbyt wiele w niej elementów, które rażą mnie również w katolicyzmie. Pozostanę więc przy tym, czego szukam, przy wewnętrznym poznaniu, próbie dotarcia do głębi, coraz bardziej ciągnie mnie w stronę medytacji, chętnie porozmawiałabym też z jakimś mnichem. Raczej nie będę się do nikogo modlić, ani nikomu dawać datków, ale bardzo ciekawi mnie co jest w głowach, sercach i duszach tych, którym buddyzm towarzyszy na co dzień.

 

Z najświeższych wiadomości, ostatnie dni spędzamy odkrywając kulisy produkcji organicznego ryżu. Szczegóły wkrótce, na bieżącą chciałabym jednak podzielić się kilkoma przemyśleniami (i dobrymi radami) o tajskim jedzeniu:

  • Unikaj wszystkiego, co wygląda jak chili. Bo to właściwie na pewno chili.
  • Jeśli danie wygląda jakby nie miało chili, nie daj się zwieźć. Weź na początek niewielki gryz żeby sprawdzić czy aby na pewno nie wypali ci wszystkiego co jest po drodze do Twojego żołądka.
  • Jeśli coś jest słodkie, nie znaczy, że nie ma w tym chili. Stosuj się więc nadal do powyższych zasad.
  • Jeśli jesteś wegetarianem/ką, nie daj się zwieźć nazwą typu „sałatka warzywna”, na pewno będą w niej przynajmniej krewetki.
  • Generalnie najlepiej weź ze sobą jakiegoś tubylca. Od kiedy zaczęliśmy jadać w towarzystwie Tajów nasze wrażenia na temat tajskiego jedzenia są zdeeeecydowanie bardziej pozytywne. Właściwie jestem teraz jego całkiem oddaną fanką 😉

(Anna)

 

 

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s